Po "Feeding of 5000" jest to moja ulubiona płyta Crass. Świetne partie wokalne Eve Libertine i przesycone antyseksistowskim przekazem teksty - jak zwykle najmocniejsza część utworów Crass. Trudno jest śpiewać o podmiotowym traktowaniu kobiet bez popadania albo w banał, albo w retorykę, która w samcu upatruje źródło zła i występku. W piosenkach z "Penis Envy" obydwie płcie są równe, splugawione i znieważone, spętane obyczajami, drobnomieszczańską pruderią, ale też spętane uczuciami... Liryczne popisy wokalne Libertine stoją w ostrej sprzeczności z przekazem tej płyty, bo w moim odczuciu "Penis Envy" to płyta przede wszystkim przeciwko pętom miłości, miłości, która zniewala, która wiedzie do ołtarza, która ogranicza wolność... od której uciec nie potrafimy.
Disorder |